środa, 21 września 2016

No to Schöps !

Po 250 latach nieobecności powrócił piwny symbol Wrocławia, jedno z najsłynniejszych śląskich piw - Schöps (Baran). W dawnych wiekach porównywany do wina i określany jako „najzacniejszy trunek na Śląsku”. Piwnica Świdnicka serwowała barana w tradycyjnej wrocławskiej szklanicy zwanej Iglem.
 - "Najzacniejsze we Wrocławiu i cały Śląsku piwo Schöps pośród wielu innych piw pszenicznych tylko ono nosi koronę"- tak pisał o Baranie wrocławski fizyk miejski Johannes Spromberger w 1555 roku. Dzisiaj to pszeniczne dzieło uwarzył wrocławski Browar Stu Mostów i oby szynkował go po wieki wieków. Więcej o baranie przeczytacie tutaj.

I chyba nie ma bardziej wrocławskiej tradycji dnia powszedniego jak picie Schöpsa i zagryzanie go preclem i ciepłą kiełbaską.

No to szyps !

Wrocławski Schöps / Baran

Współczesna iterpretacja Igla

Tradycyjny zestaw wrocławski - piwo, precel i wurst.

piątek, 5 czerwca 2015

Wrocławski Igel

W ciągu 1000-letniej historii stolicy Śląska wytworzyły się u nas rożne obyczaje dotyczące picia alkoholu. W średniowieczu najczęściej pijano piwa, rzadziej wina (także tutejsze śląskie). Mocniejsze trunki rozpowszechniły się dopiero od XVII wieku.
 
Piwo Baran w Iglu
Najstarsza piwiarnia we Wrocławiu, Piwnica Świdnicka, działająca od 1273 roku słynęła w średniowieczu z szynkowania jęczmiennego piwa świdnickiego, wówczas najbardziej cenionego śląskiego piwa, które eksportowano nawet poza Śląsk do krajów ościennych. Jednak w XVI wieku wrocławscy browarnicy stworzyli trunek, który zdetronizował świdnicki browar. Ów pszeniczne piwo nosiło nazwę Schöps (pol. Baran). Jasny, pszeniczny Biały Baran warzono w kamienicy "Pod Złotym Dzbanem" naprzeciwko piwnicy świdnickiej przez browarników magistrackich. Co ciekawe pod płytą Rynku przekopano tunel, którym transportowano beczki z piwem z browaru do samej piwnicy ratuszowej. Z kolei Czarny Baran, czyli piwo pszeniczne ciemne, wytwarzał cech mieszczański - prywatny. Piwnica Świdnicka słynęła także z własnych kufli - Igel, współcześnie zwanymi czasem iglakami. Pękate, oryginalne szklanice odkryto zamurowane w ścianie podczas remontu ratusza w latach 30' ubiegłego wieku. Ile w życiu Wrocławian znaczy piwo świadczy wojna piwna, do której doszło w XIV w.

Do piwa podawano jako zakąskę bardzo popularne we Wrocławiu precle kminkowe i czosnkowe wursty czyli kiełbaski. Kwintesencją "wrocławskości" było picie lokalnego piwa i zagryzanie go wurstem lub preclem. Na przedwojennych pocztówkach przedstawiających Ratusz Wrocławski widać wiele drewnianych bud, z których sprzedawano właśnie czosnkowe kiełbaski, zarówno gotowane jak i suche. Przepisy na wrocławskie kiełbaski można znaleźć w książce Kuchnia Wrocławia. Dziś w Piwnicy Świdnickiej nadal można napić się Białego i Czarnego Barana jednak już nie z Igla, a z współczesnych szklanek. Próbę odtworzenia receptury starego wrocławskiego Barana podjęły się  browary Widawa i z powodzeniem Browar Stu Mostów. Więcej o specyficznych obyczajach i oryginalnych osobowościach rezydujących w Piwnicy Świdnickiej można przeczytać w książkach "Piwo we Wrocławiu" oraz "Przy Wrocławskim Stole". Jak mawia stare porzekadło - "Kto nie był w piwnicy Świdnickiej, ten nie był we Wrocławiu".

Igel wrocławski

Przed II wojną światową we wrocławskich piwiarniach popularnym zwyczajem było tzw. piwo z galonem. Wraz kuflem złocistego trunku podawano dodatkowo mały, podłużny kieliszek wódki. Piwo z galonem brało się raczej tylko raz na początek biesiady.


Współcześnie Wrocław powraca do swoich piwowarskich tradycji. Browary rzemieślnicze powstają niemal jak grzyby po deszczu: Browar Stu Mostów, Prost, Dr Brew, Profesja, Widawa, Spiż czy minibrowar Złoty Pies warzą świetne piwa godne uwagi smakoszy gambrinusowego trunku. Grupa zapaleńców przywróciła do życia piwiarnię Conrada Kisslinga przy ul.Ofiar Oświęcimskich 17 (Pańska), który to jako jeden z pierwszych rozpropagował piwa bawarskie we Wrocławiu. Dziś portret Conrada Kisslinga dumnie spogląda znad baru w tymże lokalu.

Wina śląskie
Wina na Śląsku wytwarzano masowo już w średniowieczu i choć nie były one oczywiście tak cenione jak importowane wina reńskie, włoskie czy francuskie, to na stałe wpisały się w krajobraz kulinarny naszego regionu. Jedynym śląskim winem, które zdobyło międzynarodowe uznanie, był Malvasier. 
Przed wojną w dobrych wrocławskich restauracjach zwyczajowo serwowano wino do każdego zamówienia (trunek automatycznie wliczano w cenę rachunku). Największe winnice na Śląsku zlokalizowane są w okolicach Środy Śląskiej (Miękinia), Zielonej Góry i Trzebnicy.  Obecnie możemy kupić w sklepach i przez internet trunki z winnic Adoria, Jaworek, Winnice Wzgórz Trzebnickich czy z Winnic Świdnickich. Śląskie wina i potrawy można także skosztować w restauracji "Wrocławska" przy ul.Szewskiej 59.

Wrocławska Kminkówka
Wrocławska kminkówka ceniona była przez Carycę Katarzynę, a Fryderyk II Wielki leczył nią niestrawności. Dzisiaj można ją nabyć po niemieckiej stronie Zgorzelca, przez internet lub zrobić ją samemu (przepis na dole artykułu). Bardzo znany był także wrocławski likier katedralny (Breslauer Dom) i ratuszowy (Breslauer Rathaus Edelkorn). Obecnie wrocławskie tradycje spirytusowe kontynuuje Polmos Wrocław ze swoją flagową wódką Wratislavia oraz firma Gefa. Inne tradycyjne śląskie nalewki można zakupić też przez internet tutaj.

Wrocławska Kminkówka (Breslauer Kümmel):
  • 0,5 l spirytusu 95 %
  • 0,5 l wody
  • kminek (kopiasta łyżka stołowa)
  • 250 g cukru
 Nasiona kminku opłukać, odsączyć na sicie i wsypać do słoja. Zagotować wodę. Rozpuścić cukier w ciepłej wodzie i po schłodzeniu wymieszać go ze spirytusem, następnie wlać do słoja z kminkiem. Przykryć słój i odstawić na 5-6 dni. Po zakończeniu maceracji przefiltrować wódkę przez watę i rozlać do butelek
źródło


Szynkarz z Piwnicy Świdnickiej trzymający igle


Jedna z XVIII-wiecznych wrocławskich "oryginałów" często rezydująca w Piwnicy Świdnickiej - Joanna Grabowska zwana "Wesołą Joaśką", albo "Fetzpopel".

Figura upojonego Wrocławianina nad wejściem do Piwnicy - motyw rzeźbiarski "bibosz i jego rozgniewana żona". Na kuflu wyryty jest napis Igel.

wtorek, 19 maja 2015

Tradycyjne ciasto drożdżowe z kruszonką


Najpopularniejszym tradycyjnym śląskim wypiekiem rychtowanym we Wrocławiu nie tylko od święta, ale i na co dzień, było ciasto drożdżowe z kruszonką cynamonową. Polscy Ślązacy nazywają je kołoczem, w śląskim dialekcie języka niemieckiego zwie się straselkucha, zaś po niemiecku streuselküchen. Wieki temu na temat tego wypieku pisano nawet wiersze zaś za czasów pruskich królowie i cesarze delektowali się nim podczas rezydowania w królewskim mieście Wrocławiu. Obyczaj ludowy nakazywał nowożeńcom napełnić wiklinowy kosz ciastem z kruszonką po brzegi by częstować dzieci i postronnych biedaków do sytości. Wrocławianie zajadali się nim na co dzień przy kawie czy popołudniowej herbacie.

W okresie letnim ciasto wzbogacano czasem o nadzienie owocowe jak jabłka, truskawki czy rabarbar, zaś zimą dodawano mak albo ser biały, jednak najczęściej pieczono proste ciasto drożdżowe z kruszonką cynamonową bez żadnych dodatków. Dla wielu z nas smak drożdżówki popijanej mlekiem jest tym, co przywodzi nam najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa... Dziś we wrocławskich cukierniach możemy znaleźć ów wypiek nie mając świadomości, że jest to nasz stary regionalny specjał darzony kiedyś wielką estymą.

Ach śląska ziemio,śląska kraino
Dla nas Tyś jedną, Tą jedyną !
Ach śląskie góry i śląskie doliny
Lecz ponadto w życiu cenimy
Co dzień kołocza smak !

Ciasto z kruszonką (Kołocz, Straselkucha) - przepis

ciasto

  • 500 g mąki
  • 50 g drożdży
  • 1 szklanka mleka
  • 150 g cukru
  • 75 g masła
  • 2 jaja
  • szczypta soli
kruszonka (posypka)
  • 200 g mąki
  • 100 g masła
  • 100 g cukru
  • łyżeczka wanilii
  • łyżeczka cynamonu
Drożdże rozpuszczamy z ½ łyżeczki cukru w połowie szklanki letniego mleka i pozostawiamy na około 5 minut do wyrośnięcia (Uważajcie, by mleko nie było zbyt ciepłe, wówczas sparzy nam drożdże i nie wyrosną). Mąkę wsypujemy do miski i robimy w niej dołek, do którego następnie dodajemy rozpuszczone masło, resztę mleka, cukier, sól, żółtka i wyrośnięte drożdże. Całość mieszamy przy pomocy widelca lub szpatułki i pozostawiamy do wyrośnięcia. - See more at: http://smakowyraj.blogspot.com/2013/10/slaskie-ciasto-drozdzowe-z-serem.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+SmakowyRaj+%28Smakowy+Raj%29#sthash.OY1DSjnB.dpuf
Drożdże rozpuszczamy z ½ łyżeczki cukru w połowie szklanki letniego mleka i pozostawiamy na około 5 minut do wyrośnięcia (Uważajcie, by mleko nie było zbyt ciepłe, wówczas sparzy nam drożdże i nie wyrosną). Mąkę wsypujemy do miski i robimy w niej dołek, do którego następnie dodajemy rozpuszczone masło, resztę mleka, cukier, sól, żółtka i wyrośnięte drożdże. Całość mieszamy przy pomocy widelca lub szpatułki i pozostawiamy do wyrośnięcia.

W tym czasie przygotowujemy kruszonkę, czyli po Śląski posypkę.
Masło ucieramy z cukrem, a następnie dodajemy do niego mąkę i wyrabiamy ręczenie lub widelcem. Posypkę dzielimy na dwie części, do jednej dodajemy cukier waniliowy, do drugiej kakao. Każdą z osobna wyrabiamy. - See more at: http://smakowyraj.blogspot.com/2013/10/slaskie-ciasto-drozdzowe-z-serem.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+SmakowyRaj+%28Smakowy+Raj%29#sthash.OY1DSjnB.dpuf
Drożdże dokładnie wymieszać z łyżeczką cukru, 1/2 szklanką letniego mleka i odstawić na 5 minut do wyrośnięcia. Mąką wsypujemy do miski i tworzymy w niej dołek gdzie wlewamy wyrośnięte drożdże, pół szklanki mleka, rozpuszczone masło, cukier, jaja, sól. Dokładnie mieszamy na jednolitą masę. Przykrywamy miskę ściereczką i zostawiamy w dosyć ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 30 minut. Na kruszonkę masło ucieramy dokładnie z cukrem, a następnie dodajemy mąkę, wanilię i cynamon i dokładnie mieszamy. Średniej wielkości blachę (ok 23x34 cm) wysmarowujemy margaryną lub tłuszcze i wlewamy do niej wyrośnięte ciasto drożdżowe. Następnie posypujemy równomiernie kruszonką. Pieczemy w temperaturze 180 st. przez 30-40 minut.Opcjonalnie można posypać cukrem pudrem..

Drożdże rozpuszczamy z ½ łyżeczki cukru w połowie szklanki letniego mleka i pozostawiamy na około 5 minut do wyrośnięcia (Uważajcie, by mleko nie było zbyt ciepłe, wówczas sparzy nam drożdże i nie wyrosną). Mąkę wsypujemy do miski i robimy w niej dołek, do którego następnie dodajemy rozpuszczone masło, resztę mleka, cukier, sól, żółtka i wyrośnięte drożdże. Całość mieszamy przy pomocy widelca lub szpatułki i pozostawiamy do wyrośnięcia. - See more at: http://smakowyraj.blogspot.com/2013/10/slaskie-ciasto-drozdzowe-z-serem.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+SmakowyRaj+%28Smakowy+Raj%29#sthash.OY1DSjnB.dpuf
Ciasto z kruszonką wg starego tradycyjnego przepisu pieczone jest np. w piekarni Krajewski przy ul. Henryka Pobożnego we Wrocławiu.


Śląskie ciasto Straselkucha
To ci specjał, a nie klucha
Nawet Pan nasz hen tam w niebie,
Gdyby mógł, wziąłby je do siebie.
Lecz gdy ktoś od smaku tego
Szukać chciałby wspanialszego:
Ponad śląski Straselkucha,
Lepsze znaleźć - trudna sztuka!

Jabłeczniki, pączki smaczne,
Czy to są wypieki zacne?
Bezy, precle i faworki,
Tych kupują całe worki.
Lecz ich nadmiar bardzo szkodzi
I do mdłości nas przywodzi.
A śląskiego Straselkucha
Można zjeść bez bólu brzucha.

Nie zna grama margaryny
Ani żadnej sacharyny.
A gdy ciasto już gotowe,
Oddasz za nie nawet głowę!
Woń z kruszonki cynamonu
Wnet rozchodzi się po domu.
Wtedy nawet nastrój smętny,
Przy nim zmieni się w odświętny

Weź do ciasta cukier, mąkę,
Zrazu z masła zrób kruszonkę,
Wrzuć garść pełną cynamonu,
By nie zbrakło go nikomu.
Tu rodzynka, tam rodzynka,
Aż na język cieknie ślinka.
Nie dziw więc, iż długi czas,
Rąk do ciasta pełen las.

Straselkucha cuda czyni!
Wyjdzie każdej gospodyni.
Dzieci toczą o nie spór,
Przy nim wesół nawet gbur.
Gdy zgłodniały stołu siadam,
Porcję ciasta wielką zjadam.
Błogi spokój mnie dopada:
Dla was to najlepsza rada!

Gdy zmęczenia ból poczuję,
Wtedy kawę wnet gotuję.
I przy drugim Straselkucha,
Odnajduję radość ducha.
A gdy sen odchodzi naraz,
Wtem do stołu wracam zaraz
I po ciasta porcjach wielu,
Śpię spokojnie, przyjacielu!

A gdy starość mnie przywita
I o me życzenie spyta,
To odpowiem wtedy w mig:
Z Straselkucha kawy łyk.
Gdyby ciasta miało braknąć,
To przysięgam zaraz zakląć:
"Ciebie znajdę tylko w niebie,
Boże mój, weź mnie do siebie!"

Śląskie ciasto Straselkucha
To ci specjał, a nie klucha
Nawet Pan nasz hen tam w niebie,
Gdyby mógł, wziąłby je do siebie.
Lecz gdy ktoś od smaku tego
Szukać chciałby wspanialszego:
Ponad śląski Straselkucha,
Lepsze znaleźć - trudna sztuka!

Herman Bauch


czwartek, 26 marca 2015

Wielkanoc we Wrocławiu

Tak dawniej jak i dzisiaj wielkanocne przygotowania we Wrocławiu zaczynały się w Niedzielę Palmową. Święcono palemki lub wierzbowe kotki, które wsadzano za obrazki świętych lub krzyże wierząc, że uchronią dom od piorunów, pożarów, a domowników od chorób. W Wielki Piątek dorośli wraz z dziećmi zasiadali do stołów by razem sporządzić kolorowe pisanki, zaś w sobotę katolicy święcili w kościołach pokarm.

Pierwszy wielkanocny niedzielny posiłek zaczynał się od składania sobie życzeń i dzielenia się jajkiem. Następnie domownicy zasiadali do stołu gdzie spożywano rosół, który, w zależności od domu, robiono z wywaru drobiowego, wołowego lub jagnięcego, a w dawnych wiekach nawet z gołębiego. Na drugie danie wielkanocne podawano pieczeń jagnięcą lub baranią w sosie własnym z kluskami śląskimi. Jak widać, pierwszy wielkanocny posiłek w naszej części Śląska był wczesnym obiadem, a nie śniadaniem. Obecnie na wrocławskich stołach wielkanocnych z zup króluje śląski żur z jajem.

Ze słodkich wypieków najbardziej charakterystyczną wielkanocną potrawą dolnośląską są "żółty chleb" oraz "ciasto wielkanocne". Nie sposób też nie wspomnieć o cieście drożdżowym z kruszonką, które jadano równie chętnie od święta, jak i na co dzień.

Żur śląski

  • 0,5 l zakwasu "żur śląski"
  • 200 g wędzonego boczku
  • 300 g białej kiełbasy lub śląskiej
  • 1 cebula
  • 1 marchew
  • 1 mały seler
  • łyżka śmietany 30%
  • 3 ząbki czosnku
  • majeranek
  • ziele angielskie
  • sól i pieprz
  • 4 jaja

Obraną marchew i seler wrzucić do garnka z wodą, dodać ziele angielskie i zagotować na wywar, a następnie je wyciągnąć. Wlać zakwas żur śląski. Wrzucić pokrajany w kosteczkę boczek, cebulę, czosnek oraz kiełbasę w grubych plastrach. Zagotować i doprawić solą, pieprzem i majerankiem. Podawać z ugotowanymi jajami. 

  

Ciasto wielkanocne

ciasto:
  • 200 g mąki
  • 125 g masła
  • 60 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietany
  • sól
masa do ciasta:
  • 400 ml mleka
  • 40 g kaszki manny
  • 2 łyżki masła
  • margaryna
  • 2 białka jajek
  • 2 żółtka
  • 5 łyżek cukru
  • 50 g dużych rodzynek
  • 1 łyżeczka tartej skórki cytryny
  • 80 g mielonych migdałów
  • kilka kropel olejku migdałowego
  • cukier puder
Mąkę przesypać do miski, dodać masło pokrojone w drobne kawałki, wsypać cukier puder, szczyptę soli, dodać żółtka. Zagnieść gładkie ciasto, a następnie zawinąć w folię i odstawić do lodówki na godzinę. Mleko zagotować z cukrem i solą, dodać kaszkę manną, gotować 10 minut stale mieszając, a następnie ostudzić. Do kaszki wmieszać miękkie masło, żółtka oraz dodać tartą skórkę cytryny i rodzynki. Dobrze wymieszać.  Dodać mielone migdały i olejek migdałowy, ponownie wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę i połączyć z masą delikatnie mieszając. Ciasto rozwałkować i wyłożyć nim blachę wysmarować margaryną. Przełożyć na ciasto masę i piec 35-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C. Po wyjęciu jeszcze ciepłe ciasto posypać cukrem pudrem.

Żółty chleb

  • 1 kg mąki
  • 70 g drożdży
  • 500 ml mleka
  • 2 łyżeczki szafranu
  • 250 g cukru
  • 125 g masła
  • 2 jajka
  • 75 g krojonych migdałów
  • 75 g rodzynek
  • szczypta soli
  • 2 białka
  • 1 łyżka wody
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
Zagotować mleko z szafranem i ostudzić. Przygotować zaczyn z drożdży. Do wysokiej miski wsypać mąkę, dodać zaczyn, jajka, cukier, sól, mleko, składniki wyrobić. Dodać rozpuszczone i ostudzone masło i dalej wyrabiać do uzyskania gładkiego ciasta nie klejącego się do rąk. Ciasto odstawić do wyrośnięcia. Ponownie wyrobić, dodać mąki, jeśli będzie zbyt luźne, wmieszać migdały i rodzynki. Z ciasta uformować małe chlebki, odstawić do wyrośnięcia. W międzyczasie zmieszać białka z wodą, cukrem pudrem i sokiem z cytryny. Chlebki przełożyć na wysmarowaną tłuszczem blachę, posmarować pędzelkiem polewą. Piec w około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 200°C.


poniedziałek, 16 lutego 2015

Przeznacz 1% z PIT na odbudowę głosu Śląska

Fara miejska pod wezwaniem św. Elżbiety we wrocławskim Rynku od 1761 roku rozbrzmiewała wybitnymi organami mistrza Englera nazywanymi wówczas "głosem Śląska". Instrument wraz z prospektem ocalał w kataklizmie ostatniej wojny, niestety nie oparł się mu jednak podczas pożaru fary w 1976 r. Dziś podniesiony przez świętego Jana Pawła II do rangi bazyliki mniejszej - kościół św. Elżbiety powstał z ruin, ale miejsce po wielkich organach nadal stoi puste - świątynia jest niema.

Pierwsze organy na Śląsku zbudowano w 1218 roku w klasztorze cysterek w Trzebnicy. Jedne z największych organów na świecie grały zaś we wrocławskiej Hali Stulecia - pozostałością po nich są organy w archikatedrze św. Jana we Wrocławiu noszące obecnie tytuł największych organów piszczałkowych w Polsce - jednak to barokowy instrument Englera w elżbietańskiej farze miejskiej nosił miano najlepszego na Śląsku i jak oceniają specjaliści jednego z najwybitniejszych w Europie. Prospekt oprócz 3077 piszczałek (56 głosów) posiadał dodatkowo dzwony i miedziane bębny uderzane przez ruchome figury aniołów.

W 2004 roku grupa zapaleńców powołała fundację Opus Organi, której celem jest odbudowa instrumentu w bazylice św. Elżbiety. Aby zrekonstruować wspaniały barokowy prospekt oraz same organy nadając im ponownie mistrzowskie brzmienie potrzebne są wielkie nakłady finansowe. Miasto Wrocław zadeklarowało pokrycie ponad połowy potrzebnej sumy jednak resztę uzupełnić muszą darczyńcy.

Zachęcamy do przeznaczenia 1% z podatku dochodowego na wsparcie odbudowy tak ważnego dla Wrocławia i Śląska instrumentu.

Niech znów przemówi Głos Śląska !



Organy wrocławskiego mistrza Michala Englera - lata 60' XX w.
źródło: dolny-slask.org.pl

piątek, 6 lutego 2015

Pączki wrocławskie, hekele i ostatkowe obyczaje

Pączek wrocławski
We Wrocławiu pączki (zwane także kreplami) darzone są od wieków szczególną miłością. Wrocławianie nie wyobrażali sobie karnawału bez duetu pączka i ponczu, choć także chętnie jadany był śląski specjał - ciasto drożdżowe z kruszonką. Pączek wrocławski charakteryzuje się tym, że nadziewany jest musem lub powidłami śliwkowymi. Obyczajem karnawałowym we Wrocławiu było też tańczenie poloneza z ostatnim marszem skierowanym ku suto zastawionym kreplami stołom. Pączki wrocławskie z musem śliwkowo-cynamonowym można obecnie nabyć na co dzień w sieci cukierni "Furtak" czy cukierni "Nugat" na Dworcu Głównym. Od kilku lat tradycyjne pączki wrocławskie wypieka się także w tłusty czwartek na Nadodrzu, gdzie dostępne są w piekarni Państwa Krajewskich przy ul.Pobożnego 20 oraz lokalnych kawiarniach: Bema Cafe, Cafe Rozrusznik, Cafe Nożownicza, Ponato Cafe, Restauracji Wincentego 21, Dobra Karma, Macondo, kawiarnia ARomaTy, W Rytmie Ziemii, Róża Rozpruwacz i Piękna Helena. Pączki wrocławskie dostępne są także w sklepie Rarytasy Dolnośląskie oraz w cukierni przy ul.Rajskiej na Leśnicy. W piekarni Państwa Krajewskich można też nabyć tradycyjne wrocławskie ciasto drożdżowe z kruszonką i cynamonem - "breslauer streuselkuchen" zaś w cukierni Wolak przy ul.Legnickiej 158 pieczone są tradycyjne "bomby legnickie" sprzedawane obecnie pod nazwą "comber".

Dziś już nikt nie jest w stanie dociec, kto wymyślił pączki. Znane są dwa podania - jedno mówiące o wiedeńskim, zaś drugie o berlińskim pochodzeniu tego specjału. Przepis na pączki wrocławskie znajdziecie Państwo na dole artykułu.

Wodzenie niedźwiedzia
Na niektórych podwrocławskich wsiach zamieszkałych przez polskich Ślązaków jeszcze na początku XX wieku znany był obyczaj wodzenia niedźwiedzia, zwany także wodzeniem bera, albo chodzeniem z niedźwiedziem. Badacz kultury ludowej Józef Lompa domniemał, że tradycja ta sięgać może średniowiecza,  kiedy na Śląsku żyły jeszcze niedźwiedzie. Wodzenie niedźwiedzia, znane głównie na środkowym Śląsku w pasie od Wrocławia po Opole, obecnie kultywowane jest już tylko na niektórych podopolskich wsiach, gdzie ludzie tworzą korowód złożony z przebierańców, wśród których są niedźwiedź, diabeł, ksiądz, kominiarz, leśnik, cyganka, lekarz, policjant, śmierć i para nowożeńców. Prowadzą oni od domu do domu niedźwiedzia na uwięzi, który symbolizuje zło. Towarzyszą im grajkowie, grający na akordeonie i bębnie. Gospodyni zagrody, do której przyjdzie korowód, musi zatańczyć z niedźwiedziem, zaś gospodarz poczęstować go kieliszkiem wódki lub słodyczami, by mieć szczęście na cały rok. Ci domownicy, którzy próbują się wymigać od powinności, za karę smarowani mają twarze sadzą przez diabła i kominiarza. Wodzenie niedźwiedzia odbywa się najczęściej w przedostatnią sobotę karnawału.

Śledzik lubi pływać po śląsku !
W ostatni wtorek karnawału przy wrocławskich stołach nie powinno zabraknąć lokalnego przysmaku hekele. Wrocławskie hekele to rodzaj tatara śledziowego z wędzonym boczkiem, zaś wersja dania zwana śląskim hekele przypomina bardziej sałatkę śledziową. Hekele serwowane jest np. w restauracji Art Hotelu przy ul.Kiełbaśniczej zaś w gastropubie "Wrocławska" przy ul.Szewskiej 59 zjemy zarówno hekele jak i bigos wrocławski, kluski wrocławskie czy tradycyjną drożdżówkę.

Wrocławskie hekele:
  • 125 g matjasów
  • 125 g wędzonego boczku
  • 125 g kiszonych ogórków
  •  60 g cebuli
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka musztardy
  •  mleko
  •  sól i pieprz
Śledzie należy moczyć w wodzie przez 15 minut, następnie włożyć do naczynia z mlekiem i ponownie moczyć je w nim przez kilka godzin, a następnie dobrze odsączyć. Drobno posiekać wszystkie składniki - śledzie, boczek, ogórki, cebulę. Dodać nieco oliwy i przyprawić solą, pieprzem i musztardą. Odstawić na kilkadziesiąt minut do przegryzienia do lodówki, podawać z pieczywem lub ziemniakami w mundurkach.

Śląskie hekele:
  • 6  matjasów
  • 1 słodko-winne jabłko
  • 2 ugotowane jaja
  • 1 średnia cebula
  • 4 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 łyżka musztardy
  •  mleko 
  • 1/2 łyżeczki cukru
  •  sól i pieprz
Śledzie wymoczyć w mleku przez kilka godzin i następnie odsączyć. Pokroić w średnią kostkę śledzie i obrane jabłko zaś cebulę i jajka drobno posiekać (jabłko można zastąpić kiszonymi ogórkami). Dodać musztardę, śmietanę, cukier, sól, pieprz i dobrze wymieszać. Odstawić na kilkadziesiąt minut do przegryzienia do lodówki, podawać z pieczywem.

*
Przepis na Pączki wrocławskie:
Według badacza przedwojennej kuchni wrocławskiej, Grzegorza Sobela, tradycyjne pączki wrocławskie przygotowywano w następujący sposób:
  • 500 g maki
  • 35 g świeżych drożdży
  • ½ filiżanki letniego mleka
  • 150 g miękkiego masła
  • 10 g soli
  • 1 łyżka tartej skórki z cytryny
  • 3 jajka
  • 3 zmielone gorzkie migdały
  • 1 łyżka cukru około
  • 100 g musu śliwkowego
  • około 1,5 kg smalcu
  • cukier puder 
Mąkę przesiać do głębokiej misy, zrobić dołek, dodać drożdże rozpuszczone w mleku, drożdże obsypać mąką, misę nakryć ściereczką, odstawić na pół godziny w ciepłe miejsce. Miękkie masło zmieszać z solą, dodać skórkę z cytryny, mielone migdały, jajka, cukier, dokładnie wymieszać, delikatnie przełożyć na drożdże. Zagnieść gładkie ciasto (w razie konieczności dodać mleka), odstawić do wyrośnięcia (aż podwoi objętość). Ciasto powinno mieć taką konsystencję, by nie kleiło się z drewnianą łyżką. Ciasto przełożyć z misy na wysypaną mąką stolnicę, rozwałkować na grubość ½ cm. Foremką lub szklanką wycinać krążki o średnicy 6-7 cm. Połowę krążków użyć jako część dolną, nałożyć na nie łyżeczkę musu śliwkowego, brzegi zwilżyć wodą, nakryć drugim krążkiem i brzegi obu krążków delikatnie złączyć. Pozostałe ciasto rozwałkować ponownie, postępować jak wcześniej, aż do zużycia całego ciasta. Pączki pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, aż się zaokrąglą. Smażyć w głębokim smalcu z obu stron. Wyjmować łyżką cedzakową, przekładać na ścierkę do odsączenia, po wystygnięciu oprószyć cukrem pudrem.


niedziela, 25 stycznia 2015

Mauzoleum Piastów Śląskich we Wrocławiu

Nie każdy Wrocławianin wie, że w jego mieście jest takie wyjątkowe miejsce, nieco schowane, nieco zapomniane i większości współczesnych mieszkańców nieznane...a jest to jedno z serc Silesii.

Mury kościoła św. Klary i św. Jadwigi Śląskiej przy placu Nankiera, będącego obecnie pod opieką sióstr urszulanek, kryją w sobie mauzoleum władców części księstw śląskich. W nawie kościoła oraz w przyległej kaplicy znajdują się nagrobki książąt wrocławskich - Henryka III Białego, "księcia Śląska i Pana Legnicy" - Henryka V Brzuchatego oraz ostatniego wrocławskiego księcia piastowskiego - Henryka VI Dobrego. Miejsce wiecznego spoczynku znalazły w mauzoleum także księżna Anna Przemyślidka (żona Henryka II Pobożnego), kilkanaście księżniczek w większości pełniących funkcje opatek działającego tu w średniowieczu klasztoru klarysek oraz umieszczone w filarze między kościołem a kaplicą serce ostatniej śląskiej Piastówny - księżniczki Karoliny zmarłej w 1707 roku.

Po pożodze ostatniej wojny skromna kaplica została częściowo odbudowana i zaaranżowana na mauzoleum. Najcenniejszym zachowanym reliktem jest XIV-wieczna tumba z oryginalną rzeźbą nagrobną Henryka VI Dobrego - ostatniego wrocławskiego Piasta, po którego śmierci księstwo wrocławskie stało się własnością korony czeskiej.
Tuż obok w sąsiadującym z mauzoleum kościołem św.Wincentego znajduje się krypta, w której spoczywał Henryk II Pobożny po tym jak został pozbawiony głowy przez Mongołów w historycznej bitwie pod Legnicą w 1241 roku. Niestety nagrobek ten podzielił los pomnika Henryka IV Prawego - podczas II wojny światowej ich kości zostały wywiezione przez nazistów do Berlina, gdzie nadal prawdopodobnie się znajdują. Przetrwały natomiast arcydzieła śląskiej rzeźby nagrobnej pod postacią pomników znajdujących się obecnie w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Dziś krypta Henryka II Pobożnego w kościele św.Wincentego jest udostępniona dla zwiedzających, jednak zachowała się ona w formie reliktowej.

Z ciałem Henryka II Pobożnego związana jest pewna przypowieść:
Pozbawione głowy i obdarte z ubrań przez Mongołów ciało Henryka II Pobożnego zostało zidentyfikowane przez jego żonę Annę Przemyślidkę dzięki wyjątkowemu szczegółowi anatomicznemu. Jak mówiła legenda Henryk II Pobożny miał mieć bowiem u lewej stopy sześć palców. W 1832 roku krypta Henryka została otwarta i znaleziono w niej szkielet bez czaszki oraz kości lewej stopy z sześcioma palcami... Legenda mówiła zatem prawdę.

Ulica zwana dzisiaj placem Nankiera kryje zresztą więcej cennych obiektów. Pierwotnie był to tzw. kwartał książęcy z lewobrzeżnym zamkiem wrocławskim należącym do Henryka I Brodatego, późniejszych jego następców i dziedziców. Obok Mauzoleum Piastów Śląskich znajduje się też mały gotycki kościółek pod wezwaniem św. Macieja (kaplica dworska), gdzie pochowany jest słynny wrocławski poeta baroku Angelus Silesius. Spod kościoła św.Wincentego w podróż do Mongolii wyruszył zaś Benedykt Polak. W tej okolicy znajduje się także wiele innych ciekawych i ważnych zabytków, z którymi związane są istotne dla naszego regiony wydarzenia. Gorąco zachęcam, by samemu je odkryć.

Zatem warto przyjść na plac Nankiera by pokontemplować w tutejszych kościołach i zaułkach nad bogatą i skomplikowaną historią śląskiego kraju i jego historycznej stolicy - Wrocławia.

Mauzoleum Piastów Śląskich:
adres:   pl.Nankiera 16
czynne: od poniedziałku do piątku 10-18
             sobota 10-15
bilety:   opłata "co łaska" na portierni przy wejściu

Nagrobek Henryka VI Dobrego 
photo:gimnazjum-osu.archidiecezja.wroc.pl

czwartek, 15 stycznia 2015

Śląsk wymyślony

Najnowszy program uzdrowienia poprzez likwidację górnośląskiego górnictwa przedstawiony przez rząd i opór społeczny związany z utratą miejsc pracy powoduje, że słowo Śląsk odmieniane jest w mediach przez wszystkie przypadki. "Wszystkie kopalnie strajkują na Śląsku", "Czy cały Śląsk stanie?" itd. - krzyczą nagłówki. ...tylko który Śląsk? Czy kopalnie miedzi KGHMu pod Legnicą na Śląsku strajkują?

Redukowanie obszaru nadodrzańskiego regionu tylko do górnośląskich terenów górniczych to stereotyp zakodowany w polskim społeczeństwie od czasów odzyskania niepodległości przez RP w 1918 r. Wtedy to jedyną istotną częścią historycznej Silesii, która znalazła się w granicach odrodzonej Polski był wschodni skrawek Górnego Śląska z Górnośląskim Okręgiem Przemysłowym.  Ten semantyczny błąd mówienia, pisania i myślenia o naszym regionie wrósł w rzeczywistość tak, że nawet wyedukowani ludzie nie wiedzą już gdzie jest ten Śląsk, gdzie się zaczął, skąd pochodzi ta nazwa, jakie są jego historyczno-geograficzne granice. Telewizyjne pogodynki nie wspominają o Nizinie Śląskiej. Nikt też nie pamięta o tym, że śląskie górnictwo węgla kamiennego zaczęło się w okolicach Nowej Rudy i Wałbrzycha w XIV wieku (w XVIII wieku działało tam już 15 kopalni) podczas gdy Górnośląskie Zagłębie Węglowe ruszyło pełną parą później bo w XIX wieku. Przypieczętowaniem stanu rzeczy była reforma administracyjna w 1999 r. z niefortunnymi nazwami województw. Obszar polskiej części Śląska został wtedy podzielony między województwa o nazwach - lubuskie, dolnośląskie, opolskie i śląskie z czego tylko to ostatnie mimo, że historycznie i geograficznie najmniej śląskie jest obecnie nazywane powszechnie Śląskiem.

Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak śląskiej tożsamości na terenach województw południowego lubuskiego, dolnośląskiego i w dużej mierze opolskiego. Górnoślązacy we wschodniej części regionu chyba jako jedyni w Polsce tak mocno dbają i za razem walczą o swoją regionalną tożsamość. Niestety nie można tego powiedzieć o Dolnoślązakach, u których tożsamość regionalna dopiero się tworzy, zbyt długo i w niesprzyjających warunkach powszechnej ignorancji i niewiedzy. Nieznajomość własnej Ojczyzny przez mieszkańców Śląska zwanego z lubością dzisiaj Dolnym jest spowodowana brakiem elementarnej edukacji szkolnej o regionie, jego historii, geografii i folklorze. Większość przybyłych tu spoza Śląska nowych osiedleńców nie miała styczności ze śląską kulturą i obyczajami. Nie mogą więc oni w pełni wrosnąć w tą ziemię. Ponad 70 lat po wymianie większości ludności Śląska nadal nieustalona jest tożsamość regionalna tutejszej społeczności. Nie używają oni nazwy Silesia mimo, że to ich ziemia nosiła to miano, nie postrzegają Wrocławia jako historycznej stolicy całego Śląska. Zbyt mało jest inicjatyw społecznych, ale też i instytucjonalnych wpisujących słowo "Śląsk" czy "Silesia" do swoich nazw. Muzeum Śląskie we Wrocławiu zmieniło w ubiegłym wieku nazwę na Narodowe mimo, że żadne muzeum na Śląsku nie zasługuje bardziej nosić tego miana niż wrocławskie ze względu na największe i najcenniejsze zbiory śląskiej sztuki i kultury oraz położenie w kolebce regionu. Indolencja dzisiejszych Dolnoślązaków jest tym bardziej przygnębiająca im częściej rezygnują oni z okazji utożsamiania się z własną śląską ziemią, na której się rodzą, żyją i umierają. Nawet oni głoszą hasła, że "przecież Śląsk jest tam gdzie są ("prawdziwi") Ślązacy". Czyli gdzie? W saksońskim Dreźnie? W łużyckim Goerlitz? W małopolskiej Częstochowie czy Sosnowcu jak głoszą powszechnie polskie media? A może w amerykańskim Teksasie bo i tam znajduje się ośrodek śląskiej emigracji. Jednym słowem Śląsk ma być wszędzie tylko nie na... historycznym Śląsku!

Niewielu żurnalistów używa uściślenia "Górny" Śląsk wskazując na konurbację katowicką. I niech nazywają GOP Śląskiem pod warunkiem używania tej nazwy wobec całego obszaru naszego regionu. Wrocław, Legnica, Głogów, Jelenia Góra, Świdnica, Wałbrzych czy Opole to najstarszy, pierwotny rdzeń Śląska!


środa, 10 grudnia 2014

Wigilia i Sylwester po wrocławsku

Boże Narodzenie
Przygotowania do świąt zaczynały się już na kilka tygodni przed wraz z rozpoczęciem jarmarku bożonarodzeniowego. 

24 grudnia na każdym wrocławskim stole królował karp przyrządzany na wiele sposobów w zależności od domowych upodobań i często podawany z kapustą kiszoną. Mimo, że obecnie ryba ta nie jest kojarzona ze Śląskiem to nic bardziej mylnego! Otóż Karp przywędrował do Polski właśnie z naszego regionu, a sprowadzili go na Śląsk Cystersi w XIII wieku. Już 800 lat temu hodowano go w stawach Doliny Baryczy popularnie zwanych stawami milickimi. Obecnie karp milicki jest gatunkiem ryby wpisanym na listę produktów regionalnych woj.dolnośląskiego.

Z tradycyjnych potraw oprócz karpia na stole wigilijnym gościła także zupa grzybowa lub zupa z ikry karpia. Na deser wigilijny obowiązkowo podawano makówki. Ze słodkich wypieków zajadano się ciastem drożdżowym z bakaliami, pierniczkami i legnickimi bombami. Dzieci cierpliwie musiały oczekiwać na prezenty, które wyciągano spod choinki, dopiero gdy mama zadzwoniła dzwoneczkiem. W niektórych domach niegrzeczne bajtle straszono, że zamiast prezentów od świętego Mikołaja dostaną rózgę od ego Krampusa, który porywa dzieci do kosza. 
Pierwszy dzień świąt to czas pieczystego - gospodynie i gospodarze wyciągali z rozgrzanych pieców pieczoną gęś, pieczonego zająca lub śląskie niebo. Drugi dzień świąt to czas odpoczynku dla zmęczonego żołądka i dojadanie resztek z dni poprzednich.
Dzisiaj tradycyjne Legnickie Bomby można kupić we Wrocławiu w cukierni Wolak przy ul.Legnickiej 158. 

Sylwester
Sylwester wrocławski nieodzownie wiązał się ze spożywaniem nadmiernych ilości ponczu oraz pączków, czasem faworków. Co ciekawe w XIX wieku, a więc daleko jeszcze przed czasami "Sylwestra z Dwójką" Wrocławianie gromadzili się by hucznie witać nowy rok nie na Rynku, a pod Neptunem na placu Nowy Targ.


Przystąpmy do pichcenia!

Oprócz popularnego karpia smażonego podawanego z kapustą kiszoną na wrocławską tradycyjną wigilię warto karpia też ugotować:

Karp w bulionie luterańskim:
  • dzwonki karpia
  • 1 cebula
  • kawałek ciemnego piernika
  • 300 ml ciemnego piwa
  • 500 ml  bulionu
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • 2 liście laurowe
  • sól i kilka ziaren pieprzu
Dzwonki karpia osolić i skropić sokiem z cytryny. Do garnka wlać bulion, piwo, wrzucić piernika, połówkę cebuli oraz pieprz i liście laurowe. Gotować 30 min a następnie wywar przecedzić i wrzucić do niego dzwonki karpia. Gotować do miękkości.


Zupa grzybowa:
  • 60 dkg grzybów leśnych
  • kostka rosołowa drobiowo-wołowa
  • 3-4 litry wody
  • 15 dkg warzyw: seler, marchew
  • 15 dkg śmietany
  • 3 łyżeczki mąki pszennej
  • pietruszka
  • makaron gruby
  • 8 kulek ziela angielskiego
  • 4 listki laurowe
  • magi, pieprz, sól
Grzyby namoczyć w wodzie na noc. Następnego dnia zagotować w tej samej wodzie wraz z wcześniej przygotowanym bulionem warzywnym z selera, marchwi, liści laurowych i ziela angielskiego. Dodać kostki rosołowe. Gotować do miękkości grzybów, doprawić magi, solą oraz pieprzem. Zabielić śmietaną. Podawać z grubym makaronem, albo kluskami gałuszkami.


Gęś pieczona:
  • gęś
  • kilka ząbków czosnku
  • jabłka słodko-winne
  • sól, pieprz
Gęś natrzeć solą i wyciśniętym czosnkiem od wewnątrz, oprószyć z wierzchu pieprzem i odstawić na 24h do lodówki. Następnego dnia nafaszerować obranymi jabłkami i zaszyć nicią. Wkładamy do rozgrzanego do temperatury 200 stopni piekarnika na 30 minut, a następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy jeszcze do 1,5 godz. podlewając ją wytopionym tłuszczem od czasu do czasu.


Makówki:
  • 0,5 l mleka
  • 25 dag trzykrotnie zmielonego maku
  • 25 dag posiekanych migdałów
  • 25 dag orzechów włoskich
  • 25 dag rodzynek
  • kilkanaście plastrów chałki lub bułki pszennej
  • 4 łyżki cukru
  • 5 łyżek rumu
Mak, rodzynki, orzechy i migdały zagotować w takiej ilości mleka by utworzyła się gęsta masa makowa. Dodać rum i cukier. Dobrze wymieszać.Osobną szklankę mleka zagotować z cukrem i skropić nim chałkę, ale tak by nie była zbyt rozmoknięta. Chałkę wraz z masą makową nakładać do półmiska na przemian warstwami. Wierzchnią warstwę powinna stanowić masa makowa, którą należy udekorować migdałami, orzechami i rodzynkami.


Bożonarodzeniowe ciasto drożdżowe z bakaliami (stollen):
  • 500 g mąki
  • 250 ml mleka
  • 100 g masła
  • 100 g cukru
  • 100 gram migdałów
  • 100 g rodzynek
  • 1 jajo
  • 50 g skórki cytryny
  • 50 g skórki z pomarańczy
  • szczypta soli
Przygotować zaczyn drożdżowy na 3 łyżkach mleka. Do miski wsypać mąkę, drożdże, jajo, cukier, sól, mleko i rozpuszczone 2 łyżki masła. Zagnieść dobrze ciasto i dodać pokruszone migdały, rodzynki, drobno pokrojone skórki z pomarańczy i cytryny. Ponownie zagnieść, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.Następnie ponownie zagnieść i uformować dwa podłużne, lekko spłaszczone bochenki. Blachę wysmarować tłuszczem i lekko oprószyć mąką, położyć ciasto. Ponownie pozostawić do wyrośnięcia na 15 minut, a potem polać roztopionym masłem. Piec 60 minut w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu polać ponownie roztopionym masłem i posypać cukrem pudrem wymieszanym z migdałami.


Wrocławskie pierniczki:
  • 500 g mąki
  • 25 g drożdży
  • 50 g cukru
  • 1 szklanka miodu
  • 1 jajko
  • 1 łyżka cynamonu
  • 3 drobno rozgniecione goździki
  • 3 łyżki wody różanej
  • 5 łyżek rumu
  • połowa startej skórki cytryny
Przygotować zaczyn z drożdży. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w misce wraz z drożdżami i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 45 minut. Następnie ciasto zagnieść na posypanej mąką stolnicy, rozwałkować na grubość palca i wykroić foremkami pierniczki.  Piec w piekarniku przez 15 minut w temperaturze 190 stopni. Po ostudzeniu przyozdobić lukrem.


Legnickie bomby:
  • 300 g mąki
  • 200 g miodu
  • 75 g masła
  • 150 g cukru
  • 3 jaja
  • 40 k kakao
  • 50 ml rumu
  • 75 g rodzynek
  • 5 g cynamonu
  • 5g mielonych goździków
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka startej skórki cytryny
  • cukier puder
  • szczypta pieprzu
  • szczypta anyżu
W garnku rozpuścić razem masło i miód, wystudzić. Cukier i jaja rozmieszać mikserem na pianę, dodać masę miodową. Wrzucić rozgniecione goździki, cynamon, anyż, kakao, mąkę, proszek do pieczenia, skórkę cytryny, rum, rodzynki i dobrze wszystko wymieszać. Następnie ciasto odstawić na jeden dzień do lodówki. Na drugi dzień zagnieść i uformować w walce długości 5 cm o grubości kciuka. Piec na papierze do pieczenia przez 30 minut w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem lub oblać czekoladą.


Ciasto bożonarodzeniowe


Sylwestrowy poncz:
  • 0,5 l rumu
  • 0,25 l koniaku
  • 1 litr wody
  • 200 g cukru
  • 2 cytryny
  • szczypta gałki muszkatołowej
Do litra wrzącej wody wrzucić szklankę cukru i startą z dwóch cytryn skórkę. Wymieszać, wycisnąć sok z dwóch cytryn i ponownie wymieszać. Gdy cukier się rozpuści wlać stale mieszając rum i koniak. Wrzucić szczyptę gałki muszkatołowej. Wystudzony podawać w wysokich szklankach.

czwartek, 27 listopada 2014

Tradycyjny Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu

W stolicy Śląska trwa coroczny Jarmark Bożonarodzeniowy. W tym czasie wrocławski Rynek przeistacza się w bajkową krainę, która jest wymarzonym miejscem dla wszystkich łasuchów i żądnych zabawy w każdym wieku. 

Odbywający się w dniach 21 listopad - 22 grudzień Wrocławski Jarmark Bożonarodzeniowy jest drugim po Świętojańskim najstarszym jarmarkiem Wrocławia. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z XVI wieku. Pierwotnie odbywał się na Rynku potem przeniesiono go na Nowy Targ. Po II wojnie światowej jarmark został wznowiony w 2008 roku powracając na główny plac stolicy Śląska.

Zapraszamy do kultywowania starej wrocławskiej tradycji!



niedziela, 9 listopada 2014

Korfanty powrócił do Wrocławia

11 listopada na rogu ul.Powstańców Śląskich i ul.Orlej odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika Wojciecha Korfantego.

Korfanty studiował na jedynym wówczas śląskim Uniwersytecie we Wrocławiu w latach 1896 - 1901 na Wydziale Filozofii. Mieszkał przy obecnej ul.Kazimierza Jagiellończyka 19, a potem przy ul.Jana Kilińskiego 5c.

Orędownik jedności Śląska (Dolnego i Górnego), działacz społeczny, publicysta, polityk, poseł w Reichstagu, a potem w Sejmie, wicepremier w rządzie Wincentego Witosa i w końcu przywódca zwycięskiego III Powstania Śląskiego. W odrodzonej II RP Wojciech Korfanty za swoją działalność polityczną poniósł najwyższą cenę - umiera tragicznie jako więzień polityczny.

Pomnik Wojciecha Korfantego we Wrocławiu został wzniesiony dzięki Fundacji Odbudowy Demokracji im. Ignacego Paderewskiego.


Na cokole znajduje się inskrypcja:

Wojciech Korfanty

(20 kwietnia 1873 - 17 sierpnia 1939)

Obrońca polskości Śląska

Polski poseł w parlamencie Niemiec (1903 - 1918)

Przywódca Powstań Śląskich

Poseł i Senator RP

Współtwórca i Prezes Stronnictwa Pracy (1937 - 1939)

Student Uniwersytetu Wrocławskiego  (1896 - 1901)


Pomnik Wojciecha Korfantego we Wrocławiu
zdjęcie: Śląski Wrocław

środa, 15 października 2014

Święto Województwa Dolnośląskiego

16 października, czyli dzień, w którym obchodzone jest liturgiczne wspomnienie Św. Jadwigi Śląskiej, przypada jednocześnie Święto Województwa Dolnośląskiego. Święta Jadwiga czczona jest jako patronka Śląska, Polski i Europy, a także jako orędowniczka pojednania między narodami. Będąc żoną Henryka I Brodatego ufundowała klasztor sióstr cysterek w Trzebnicy i wspierała szkołę katedralną we Wrocławiu. Kanonizowana została już w roku 1267.

sobota, 11 października 2014

Hejnał Wrocławski

Współczesny Hejnał Wrocławski został utworzony na podstawie czterech taktów śląskiej pieśni ludowej "We Wrocławiu na Rynecku". Tradycja grania hejnału z ratuszowej wieży sięga 1601 roku, a obecnie trębacz odtwarza go w każde niedzielne południe.


video
źródło: Restituta Silesia

Wyryte przez dawnych trębaczy inskrypcje na balustradach wieży ratuszowej:


"We Wrocławiu na Rynecku" - pieśń w dialekcie śląskim spisał fonetycznie w okolicy Międzyborza pow. Syców niejaki Bock i opublikował w roku 1864:

We Wrocławiu na rynecku stojóm wojocy,
są tam łóni postrojyni wszyscy jednacy.
Są tam łóni rozmajici rycerze i junocy,
szykujóm sie na wojynka we dnie i w nocy.
Hej cisawy mój kónicek bandzie bandzie r-zoł,
a tobie moja dziewcyno bandzie, bandzie zol.
Nie jedź, nie jedź Jasinku, da nie jedź na wojynka,
bo na wojnie życie znojne i niyspokojne.
Cekoj na mnie, moja Kasiu, cekoj przy moście,
pośla ci jo krasne piórko rybką na poccie;
Łoj niejedna rybecka już pod mostym przesła,
nie widziałam, zeby któro piórecko niesła.



poniedziałek, 29 września 2014

Czarci głaz z Kleciny

Pod koniec XV wieku we Wrocławiu ukończono budowę najwyższej na Śląsku wieży kościoła św.Elżbiety liczącej 130 m wysokości. Widoczna z wielu mil śląskich budowla tak kłuła w oczy diabła mieszkającego na Ślęży, że ten rozwścieczony chwycił głaz i cisnął nim w kierunku miasta. Jednak ów czart był chyba tego dnia zbyt słaby, albo jak mówią wierni sam Bóg powstrzymał kamień, który nie dotarł do celu spadając pod Wrocławiem we wsi Klecina. Skała ze śladem czarciej łapy leżała tak aż do połowy XVIII wieku, kiedy została zniszczona podczas wojen śląskich. Dziś w jubileusz 700-lecia Kleciny, głaz powrócił w centralne miejsce dzielnicy.


sobota, 20 września 2014

Powstała Śląska Pracownia Regionalistyczna

Na Uniwersytecie Wrocławskim powołano Śląską Pracownię Regionalistyczną:

- Celem działania Śląskiej Pracowni Regionalistycznej jest popularyzacja wiedzy o kulturze i tradycjach regionów całej dzisiejszej i dawnej Polski oraz terenów pogranicznych, a zwłaszcza Śląska, potrzebna w momencie nasilania się regionalnych ruchów społecznych i działań kulturalnych oraz związanych z nimi dyskusji naukowych, literackich i publicystycznych. -
http://slask-pracownia.blogspot.com/

środa, 27 sierpnia 2014

Śląskie Niebo w gębie

Jedną z najbardziej charakterystycznych potraw kojarzonych z Wrocławiem było "śląskie niebo". Jest to danie składające się z wieprzowiny, klusek oraz owoców. Potrawa ta jadana w całym historycznym Śląsku wywodzi się najprawdopodobniej z okolic Bystrzycy Kłodzkiej. W 2008 r. "śląskie niebo" zostało wpisane na listę potraw tradycyjnych woj.dolnośląskiego.
W dawnych czasach kiedy ludzie nie mogli pozwolić sobie na częste spożywanie drogiego mięsa najczęściej serwowano je na niedzielne obiady lub świąteczne okazje. Tak samo w domach polskich, czeskich jak i niemieckich Ślązaków, którzy nazywali Śląskie Niebo - Schlesisches Himmelreich. Książki kucharskie ze względu na sposób przygotowania wyróżniają dwa główne rodzaje dania - śląskie niebo gotowane, albo pieczone. 
Jak to z tradycyjnymi potrawami bywa co dom to "niebo" było nieco inne, robione na własny - znany tylko gospodyni kunszt. I tak dla przykładu sztukę mięsa stanowić może schab jak i chudy, wędzony boczek. Podawane z kluskami na parze (buchty), albo kluskami ziemniaczanymi przypominającymi knedle. Także i owoce mogą występować w dowolnych wariantach spośród świeżych jabłek, gruszek i śliwek można zastosować ich suszone odpowiedniki, a nawet suszone morele. Różnorodność godna Śląska :)

Gotujemy!

Śląskie niebo gotowane

składniki:
  • 500 g wieprzowiny (schab, wędzony boczek, karczek)
  • 250 g owoców - jabłka, gruszki, śliwki
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • szczypta cynamonu
  • skórka cytryny
  • sól
Obrane owoce dusić w niewielkiej ilości wody z cynamonem i odrobiną startej skórki cytryny, aż zmiękną. 1 łyżkę mąki ziemniaczanej rozmieszać w kilku łyżkach wody i połączyć z rozgniecionymi owocami. Schab lub chudy, wędzony boczek ugotować w osolonej wodzie do miękkości.(Mięso przed gotowaniem warto wcześniej zapeklować). Następnie pokroić w plastry, przełożyć do owoców i gotować chwilę razem. W osobnym naczyniu z masła i mąki zrobić zasmażkę rozprowadzoną wywarem z gotowania do sosu. Mięso wraz z owocami odcedzić i polać na talerzu sosem. Podawać z buchtami, albo kluskami ziemniaczanymi do śląskiego nieba.

Świeże owoce można zastąpić suszonymi morelami i śliwkami pamiętając o tym, że przed gotowaniem trzeba je wymoczyć w 0,5 l wody przez noc.


Śląskie Niebo gotowane z suszonymi śliwkami i morelami
 foto: Śląski Wrocław

 

Śląskie niebo pieczone

składniki:
  • 500 g wieprzowiny (schab, wędzony boczek, karczek)
  • 250 g owoców - jabłka, gruszki lub śliwki
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • szczypta cynamonu
  • masło
  • pieprz
  • sól
  • marynata (ocet winny, liść laurowy, cebula)
Wieprzowinę marynować w zalewie z octu winnego, liści laurowych i dużej pokrajanej cebuli przez 1-3 dni w lodówce (łyżka octu winnego na 1 szklankę przegotowanej wody). Mięso natrzeć solą, przełożyć do garnka, polać roztopionym masłem, posypać pieprzem i wstawić do rozgrzanego piekarnika na 70 minut przy temperaturze 180 stopni. Obrane owoce drobno pokroić. 1 łyżkę mąki ziemniaczanej rozmieszać w kilku łyżkach wody, połączyć z rozgniecionymi owocami i dusić pod przykryciem do miękkości, dodać szczyptę cukru i cynamonu do smaku, a następnie wymieszać. Pieczeń pokroić w plastry a z wytopionego soku, masła i mąki zrobić jasny sos, mus owocowy położyć na talerzu obok mięsa. Podawać z buchtami, albo kluskami ziemniaczanymi do śląskiego nieba.


Smacznego !


niedziela, 24 sierpnia 2014

Kluskowe miasto Wrocław

Jak na stolicę Śląska przystało Wrocław jest miastem klusek. Mówią o tym nawet nasze zabytki.

 

Brama Kluskowa

Dawno temu w podwrocławskiej wsi Dąbie mieszkał chłop Konrad z żoną Agnieszką. Kobieta słynęła z talentu do przyrządzania najlepszych w okolicy klusek śląskich. Gdy zmarła na dżumę, Konradowi doskwierał głód. Pewnego razu mężczyzna wracając z wrocławskiego targu, zmęczony i głodny przysnął w pobliżu Kościoła św. Idziego. We śnie ukazała mu się żona i zapowiedziała, że podaruje mu magiczny kociołek, który co noc zapełniać się będzie świeżymi kluskami. Konrad musiał spełnić tylko jeden warunek – nigdy nie zjadać wszystkiego, zostawiając przynajmniej jedną kluskę na dnie naczynia. Po obudzeniu chłop ujrzał przed sobą pełen garnek pachnących klusek śląskich ze skwarkami. Nie mógł nad sobą zapanować i postanowił zjeść je wszystkie. Ostatnia kluska jednak nie chciała dać się złapać: goniona przez Konrada w końcu legła na szczycie arkad przemieniając się w kamień. Kociołek już nigdy się nie napełnił, a Agnieszka nigdy więcej nie ukazała się we śnie Konradowi. Skamieniałą kluskę na szczycie bramy możemy zobaczyć do dziś.


Zegar Kluskowy

XV wieczny zegar na wieży kościoła św.Barbary (obecnie Katedra Kościoła Prawosławnego) przy ulicy Mikołaja od początku obarczony był wadą, która powodowała że chronometr spóźniał się w stosunku do innych zegarów w centrum Wrocławia o 10 do 15 minut. Wrocławskie gospodynie szybko wykorzystały cechę późniącego się zegara wrzucając kluski śląskie gdy biły dzwony w Rynku i wyciągając je idealnie ugotowane w momencie bicia Zegara Kluskowego.
Problem z zegarem oficjalnie odnotowała rada miejska dopiero w roku 1879, gdzie tłumaczono, że mechanizm celowo jest przestawiony bo Wrocławianie nie mogli znieść tak dużej liczby bijących zegarów licznych wież Starego Miasta. Dzisiaj Zegar Kluskowy już się nie spóźnia, ale za to lśni piękną odnowioną tarczą.


Gotujemy kluski !

We Wrocławiu i na całym Śląsku od wieków jadano wiele rodzajów klusek:

Kluski śląskie białe:
składniki:
  • 500 g ziemniaków ugotowanych
  • 125 g mąki ziemniaczanej
  • trochę mąki pszennej
Ugotowane i ostudzone ziemniaki przecisnąć przez praskę lub dokładnie ugnieść tłuczkiem. Wyrównać powierzchnię. Z uformowanej masy ziemniaczanej wyjąć 1/4 ziemniaków i w to miejsce wsypać tyle mąki ziemniaczanej, ile było ziemniaków. Następnie z powrotem włożyć wyjętą wcześniej część ziemniaków i zagnieść ciasto. Z wyrobionego ciasta lepić kulki i delikatnie oprószyć je mąką pszenną.W każdej z nich kciukiem zrobić wgłębienie. W garnku zagotować wodę z solą. Do gotującej się wody wrzucić kluski. Gotować około 2 - 3 minuty od momentu wypłynięcia klusek na powierzchnię wody.


Kluski śląskie czarne:
składniki:
  • 250 g ziemniaków ugotowanych
  • 250 g ziemniaków surowych
  • mąka ziemniaczana
Surowe ziemniaki utrzeć na tarce, odcisnąć z wody przez czystą szmatkę (albo gęste sitko). Płyn odstawić, a gdy na dnie powstanie osad, zlać ostrożnie wodę, osad zaś dodać do masy. Ziemniaki ugotowane przecisnąć przez praskę lub dokładnie ugnieść tłuczkiem. Połączyć ziemniaki gotowane z tartymi, wymieszać i wyrównać powierzchnię. Z uformowanej masy ziemniaczanej wyjąć 1/4 ziemniaków i w to miejsce wsypać tyle mąki ziemniaczanej, ile było ziemniaków. Następnie z powrotem włożyć wyjętą wcześniej część ziemniaków i zagnieść ciasto. Z wyrobionego ciasta lepić kulki. Gotować w osolonej wodzie, około 3-5 minut od momentu gdy wypłyną na wierzch.


Kluski wrocławskie:
składniki:
  • 750 g ziemniaków ugotowanych
  • 100 g mąki pszennej
  •  2 jaja
  •  2 kromki białego pieczywa
Ugotowane i ostudzone ziemniaki przecisnąć przez praskę lub dokładnie ugnieść tłuczkiem. Masę dokładnie zmieszać z mąką i jajami. Pieczywo pokroić małą kostkę i zrumienić na patelni na maśle. Z masy ziemniaczanej formować średniej wielkości okrągłe kluski nadziewając każdą 2-3 kostkami pieczywa. Następnie obtoczyć dokładnie w mące pszennej i gotować w osolonej wodzie około 15 minut.


Kluski do Śląskiego Nieba:
składniki:
  • 750 g ziemniaków ugotowanych
  • 50 g bułki tartej
  • 20 g mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 1 kromka jasnego chleba
  • 1 łyżka masła
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól
Ugotowane i ostudzone ziemniaki przecisnąć przez praskę lub dokładnie ugnieść tłuczkiem. Dodać bułkę tartą, mąkę pszenną, jaja, sól i gałkę muszkatołową. Dokładnie wymieszać na jednolitą masę. Kromkę białego pieczywa pokrojoną małe kosteczki zrumienić na patelni na maśle. Uformować 8 klusek, każdą nadziać kilkoma kawałkami przyrumienionego pieczywa. Gotować do 20 minut w osolonej wodzie.


Buchty:
Buchty, czyli kluski drożdżowe gotowane na parze najłatwiej kupić w niemal każdym sklepie spożywczym. Mogą być doskonałym zamiennikiem dla klusek ziemniaczanych podawanych ze Śląskim Niebem.

składniki:
  • ok. 0.5 kg mąki pszennej
  • szklanka mleka
  • 2 jajka
  • 3 łyżki masła stopionego
  • 3 dag drożdży
  • sól i cukier
Z mleka, drożdży, niewielkiej ilości mąki i odrobiny cukru sporządzić rozczyn, który powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Ustawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Do miski wsypać mąkę, wbić jaja i wlać rozczyn. Ciasto na kluski wyrabiać ręką tak długo, aż będzie odrywać się od brzegów miski. Wówczas dodać stopione i ostudzone masło, szczyptę soli i dalej wyrabiać. Następnie miskę nakryć ściereczką i ustawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, formować okrągłe kluski wielkości pączków i układać na stolnicy posypanej mąką. Gdy kluski zaczną rosnąć, gotujemy je na parze. Szeroki garnek z wrzącą wodą nakrywamy płócienną ściereczką i obwiązujemy sznurkiem wokół brzegu. Na ściereczce układamy kluski partiami i nakrywamy miską dopasowaną do obwodu garnka. Gotujemy ok. 10 min, aż będą puszyste. 

Kluski (knedle) bułczane:
Nadają się także jako dodatek do śląskiego nieba.

składniki:
  • 8 czerstwych bułeczek pszennych
  • 1 cebula
  • 375 ml mleka
  • 4 dag masła
  • 2 jaja
  • natka pietruszki
  • majeranek
  • sól
Pokrojone w cienkie plasterki bułki zamoczyć w mleku i posolić. Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na maśle razem z drobiną majeranku oraz drobno posiekaną natką pietruszki. Następnie wszystkie składniki połączyć, dodać jaja i dobrze wymieszać. Uformować kluski i gotować je około 20 min w osolonej wodzie.



No to...
 Białe (po lewej z dziurką) i czarne kluski (po prawej) w sosie kurkowym
foto. Śląski Wrocław


Smacznego !